poniedziałek, 4 kwietnia 2016

Lany Poniedziałek ! Czyli o mojej wycieczce do Madzone.

Patrząc na wasze komentarze pod ostatnim postem, postanowiłam poświęcić jedną całą notkę, na zdanie relacji z mojego wypadu.

Jak już wspominałam to nie mój pierwszy wypad tam, byłam w lutym, ale krótko i jakoś tak, dziwnie mi było. Kiedy przed 20.03 pojawiło się na necie wydarzenie o Lanym Poniedziałku u Patrycji, stwierdziłam najpierw, a nie pojadę. Jednak obserwowałam wydarzenie, z każdą chwilą przekonywałam się, że może jednak? Napisałam do Pati, czy jest wolne miejsce dla obserwatora, okazało się, że jest <3 Ostatecznie wtedy zapadła decyzja, wysłałam maila, zapisując się na warsztaty, 4 dni później zapłaciłam za nie, a potem zostało tylko czekanie <3

Żeby nie było, wcale nie mam blisko do Zabrza, zależy jak na to spojrzeć między 18-22km. Dla osoby bez prawo jazdy, to jednak kawał drogi, muszę od siebie dojechać do centrum i z centrum tłuc się godzinę do Zabrza, lub pociągiem koło 20 minut. Z racji, że było święto, wszystko trwało zdecydowanie dłużej, oporniej no i rzadziej jeździło. Na szczęście udało mi się umówić z dziewczyną która również jechała, a wyruszała z Katowic, szczęście mi dopisało. No można tak powiedzieć, bo co się wydarzyło? Tramwaj mi nie przyjechał, panika czy zdążę, ale zdążyłam ! Cała droga zajęła nam raptem 15 minut autem, a nie godzinę busem. Dotarłyśmy na miejsce o czasie, a już wszyscy byli, no prawie wszyscy można powiedzieć.

Poznałam kilka osób w końcu na żywo, znanych tylko z facebooka. Rozmowy z nimi wniosły wiele nowych, ciekawych rzeczy oraz świadomości co do poniektórych ras. Miałam okazje trzymać małego okruszka, patrz fota Zuko <3 Cudowny szczeniak, podbił serca chyba wszystkich którzy tam byli. Było wiele bc, mieliśmy pudla, corgi, malinosa, foksteriera, kilka mieszańców, jrt. Można powiedzieć, że od wyboru do koloru. Spędziłam tam większość dnia, przypatrując się pracy ludzi oraz ich pupili, nigdy nie zapomnę Joy i jej właścicielki. Po prostu "pchły" na komendę są mistrzami, tego jak maliniak próbował mi pożreć palce, o wspólnym śniadaniu z pudlem i szczeniakiem bc, a no i zapomniałabym o najważniejszym ! Jak zostałam pomylona z drzewem i prawie obsikana, nie zmienia to faktu, że warto tam tłuc się ponad godzinę busem, przesiedzieć pół dnia na wygodnej pufie i zapłacić te pieniądze. Na prawdę warto ! Polecam.

  Zuko mały mistrz <3 wł. Kaja Chudalewska.

Mija :D Tak to pudel olbrzymi :D

 Haru :D BC z hodowli Kaji, mały urwis <3

I na koniec Metaksa (nie wiem czy dobrze piszę, ale ci) :D

Więcej zdjęć można zobaczyć na wydarzeniu: Lany Poniedziałek MaDzone

3 komentarze:

  1. Ale super! :) Też mam taką wygodną pufę, zdecydowanie ją uwielbiam :D.

    OdpowiedzUsuń
  2. To widzę że lany poniedziałek udany :P Zawsze jak widzę ogłoszenia z Madzone to się zastanawiam czy może jednak nie pojechać... w każdym bądź razie jeszcze się nie zdecydowałam :P Czy dobrze wywnioskowałam, że mieszkasz w Katowicach?

    OdpowiedzUsuń
  3. Oo zazdroszczę takiej fajnej miejscówy tak niedaleko od siebie! Jeździłabym :D Ale mam dość daleko do MADzone..

    OdpowiedzUsuń