środa, 14 września 2016

Historia naszego początku ...

Wiele osób pyta mnie, dlaczego mimo tego że jestem przeciwna pseudo, Alex właśnie z niego pochodzi. Opowiem wam więc, jak to wszystko się zaczęło i jak wygląda teraz.

Dokładnie 01.09.2013 roku pojechałam po Alexa do "hodowli". Cieszyłam się jak małe dziecko, bo od zawsze chciałam mieć psa. Nigdy aż do tamtego czasu, było to niemożliwe. Ojciec pracował często na wyjazdach, więc jeździłyśmy z nim. Bywało że mieszkaliśmy nieco w Katowicach, nieco poza miastem i trwało to rok, dwa i powrót. Nie grzaliśmy nigdzie miejsca, a i mało czasu było na poważne rzeczy, jak np. pies. W końcu po wielu latach próśb, zapadła decyzja o kupnie psa. Jak większość mało doświadczonych psiarzy, poszukałam swojego wymarzonego psa na olx/alegratka etc. Tym sposobem trafiłam na Se Same, która mieściła się dość blisko nas. Mieliśmy też w znajomych kogoś, kto właśnie od nich miał psa i był zadowolony. Zadzwoniłam od razu, ale szczeniaki były małe i trudno było powiedzieć ile przeżyje. Zadzwoniłam drugi raz po miesiącu, pani powiedziała, że jest wolny chłopak i został zaklepany dla nas. Po kolejnym miesiącu pojechaliśmy po niego i tak trafił do nas.

Czego nie dopilnowałam? Popełniłam masę błędów i nigdy więcej. Co się do nich zalicza?
- Nie widziałam na oczy jego rodziców, tylko brata (podobno). 
- Nie mam nawet papierku skąd pochodzi, czym jest i po kim jest.
- Mogłam sprawdzić w necie, od dziale Związku do którego należało miasto.
- Poszukać właścicieli i psów z tej hodowli.

Jak zabliźniło się to na Alexie?
- Podatny na wszelakiego rodzaju choroby, raczej typowe ale częste.
- Brak socjalizacji w dzieciństwie.
- Ma inny włos niż typowy york, dość gęsty i lekko zakręcany.
- Miał być miniaturką, waży 5,25 i mierzy koło 35cm.

Mimo wszystko kocham go i nie zmienię na innego, choć czasem mnie wkurza. Mimo wszystkich przeciwności losu, żyjemy wspólnie i mamy się dobrze, a to najważniejsze. Nigdy już nie wezmę psa z niepewnego źródła. Wiem jednak że pewnych rzeczy nie da się przewidzieć, ale można się postarać by było lepiej. Odradzam ludziom kupno z takiego źródła, to już lepiej adoptować na prawdę.
 

3 komentarze:

  1. Zgadzam się. Adoptowałam Mercy, która pochodzi z pseudohodowli. Teraz ma 5 lat i cały czas nadrabiamy braki socjalizacyjne ze szczenięctwa.

    OdpowiedzUsuń
  2. Też mam psa z pseudo, nie odbierałam go nie widzialam hodowli a ponoć bylo tam sporo yorków, Funy miał brata, którego już nie było i dwie siostry (tak btw. tak na 80% znam psa który jest bratem Funego, a to dlatego że ktoś tam od właścicieli bbf Funego ma yorka są potobne oboje mają plamki czarnej sierści i wogóle wszystko się zgadza). A co do sierści to nawet te wystawowe z ZK mają lekk zakręcony włos m.in. to też jest powód papilotów
    A co do wagi to mam na odwrót Funy nie miał być miniatórką a waży 2,5 kg i ma w kłebie 25 cm +/-2 cm(nie pamiętam bo albo 23 albo 27 tylko nie wiem czy jest wyższy czy dłuższy.

    OdpowiedzUsuń
  3. Niestety ludzie całe życie uczą się na błędach - wiadomo, że psiaczek nie jest niczemu winny, że urodził się tam gdzie urodził i z pewnością jest pieskiem potrzebującym miłości jak każdy inny. Nie można kochać mniej psa bo pochodzi z pseudo hodowli - wiadomo, ważne jedynie by nie nakręcać tego biznesu i głośno o tym mówić z czym może takie coś się wiązać - tak jak to zaznaczone zostało w poście :)

    OdpowiedzUsuń